Orlen Warsaw Maraton spontanicznie

z tatą i teściem brata robimy "pompki" :)
z tatą i teściem brata robimy "pompki" :)
Moja obecność na tym blogu, a tym samym udział w Orlen Warsaw Marathon jest czysto przypadkowa. Nigdy nie biegałam dla osiągnięć, nigdy nie chciałam też podejmować rywalizacji, jestem od tego daleko. Biegam przecież dla zdrowia, dla relaksu i tylko takie bieganie preferuję, ale jednak dałam się przekonać…

Bardzo źle wspominam rywalizację z czasów szkoły podstawowej, pamiętam, że zawsze efekt był odwrotny od zamierzonego – to mnie demotywowało.

Dlaczego więc biegnę? Może po to, żeby pokazać sobie, że dziś jestem dorosłym człowiekiem, mogę biec maraton i nie czuć potrzeby walki, wyścigu, ale po prostu dobrze się bawić i taki mam nadal zamiar, ale...

Niedawno podjęłam decyzję - biegnę w Orlen Warsaw Marathon. Nie będzie to wielki wyczyn, bo to nie 42,195 km, ale dla osoby, która jeszcze rok temu nienawidziła biegać, bieg na 10 km to duży skok.

Mówiłam: nie będę rywalizować, niby nie lubię, a jednak pokusa jest i mój mózg chyba w to wchodzi - w niedzielę mając w głowie świadomość zaledwie 7 dni do maratonu zrobiłam swój rekord w dystansie 10 km …. to tylko kolejny dowód na to, że boimy się tego co nowe, ale kiedy zaczynamy to robić, wszystko wydaje się całkiem przyjemne, bo już znane. I tym właśnie chciałabym Was zarazić pisząc tego bloga, pasją do próbowania…
Trwa ładowanie komentarzy...