Od nienawiści do miłości bezwarunkowej – dalszy ciąg trudnej drogi

Nienawidziłam biegać na bieżni, ale jak pamiętam kiedyś nienawidziłam w ogóle biegać, zgodnie z moją maksymą, która od jakiegoś roku mi towarzyszy: „zacznij robić to, co Cię przeraża, a przestanie Cię to przerażać”.

Cała zimę biegałam na bieżni. Początki były trudne, więc nie zaczęłam od tych samych dystansów, co na świeżym powietrzu. Do niczego się nie zmuszałam, zaczęłam stopniowo 15 minut przed fitness, potem 20 minut, aż osiągnęłam ten sam efekt, co na świeżym powietrzu 8-10 km, no i przyszła wiosna znowu biegam open air, ale bieżnia i zima już mnie nie przerażają.

Zdarzyło się biegać w terenie, w kanadyjskich mrozach -20st. C. Bieganie działa na mnie tak odprężająco, że nawet podczas urlopu na Kubie biegałam codziennie, biegania to dziś już nie konieczność – to relaks, to styl życia.
Trwa ładowanie komentarzy...